A na Brackiej...
03 grudnia 2007, 00:31:41
Drugi miesiąc w Krakowie. Pracuję dla korporacji. Po gotowaniu, praniu, sprzątaniu i zakupach czasu nie zostaje wiele. Podziwiam wszystkie, absolutnie wszystkie matki, żony i kochanki. Pogoda jest niesamowita. Nareszcie zobaczyłem śnieg, który nie znika następnego dnia. Mgła tutaj, to dopiero coś, co można nazwać mgłą. Czekam jeszcze na oberwanie chmury, żeby zaliczyć wszystkie anomalie pogodowe, o których wspominała Klara. Na powódź nie czekam, bo wały po drugiej stronie ulicy nie budzą zaufania. A Nowa Huta jest śliczna nocą. I chyba powinienem iść już spać.
No i z okazji tego, że w Bydgoszczy będę dopiero na święta, znalazłem idealną playlistę na homesickness:
- Sebastién Tellier „La ritournelle”
- Calexico „All Systems Red”
- Sia „Breathe Me”
- Beirut „Postcards From Italy”
- Sigur Rós „Sæglópur”
Life 2.0
10 września 2007, 00:19:06
No i stało się. Siedzę u Klary w Krakowie, szukam pracy, szukam jakiegoś mieszkania do wynajęcia i nie mogę się już doczekać zakupów w Ikei. O ile agenci nieruchomości ogłaszają się na potęgę, to pewnie wiele krakowskich firm z branży IT robi swoje i nie pcha się na pierwsze strony gazet. Może znacie jakieś firmy stąd, którym przydałby się linuksowy software engineer, system engineer albo <tu wstawić buzzword> engineer, który miał do czynienia z desktopami, serwerami i systemami wbudowanymi?
Acha, no i gdzie warto się w Krakowie pokazywać? (-;
Wazelina dla Ubuntu
12 sierpnia 2007, 20:47:18
Jestem zauroczony!
Po wielu miesiącach udało mi się w końcu kupić wymarzonego iBooka G4. Gdy już pobawiłem się Mac OS-em na tyle długo, żeby poza eye-candy, look-n-feel, HIG i całą resztą buzzwords zauważyć całe mnóstwo upierdliwości, zabrałem się zainstalację Ubuntu. Na początku planowałem zmniejszyć partycję Mac OS-a, stworzyć ext3 i jedną wspólną HFS+ na dane. Niestety podczas instalacji dowiedziałem się, że bootblock jest za mały na yaboota i parę innych rzeczy, których jako PowerPC-newbie nie zrozumiałem. Trudno, do komputera i tak nie dołączono płytek, ani licencji na Mac OS X, więc następnym razem pozwoliłem instalatorowi wyczyścić cały dysk i podzielić na partycje po swojemu. Poszło gładko.
Po instalacji i doprowadzeniu UI do stanu używalności (Clearlooks, czcionki 8pt, wyrzucenie górnego panelu) zacząłem testować to, z czym zwykle są problemy. Co się okazało? Macowe klawisze regulacji jasności i głośności działają. Fn-F12 wysuwa płytę. Brakujący AltGr po 5 minutach googlania został zastąpiony przez prawe jabłuszko (bez edycji ani jednego pliku, wyklikałem to!). Usypianie działa, CPU scaling (tak to się nazywa?) działa, GPM pokazuje sensowne czasy pracy i ładowania baterii. Nagrywarka działa (pierwszy raz w życiu wypalałem z Nautilusa), DivX-y się odtwarzają (po pół-automagicznym ściągnięciu kodeków), WiFi działa (patrz niżej), Compiz działa i tak dalej. Do tego mam nieodparte wrażenie, że Ubuntu na procesorze 800MHz działa szybciej niż paroletnia instalacja PLD na 2GHz-owej workstacji.
Ale żeby nie było zbyt idealnie, okazało się, że Network Manager w Feistym nie potrafi dogadać się z sieciami zabezpieczonymi WPA-PSK na big-endianowych maszynach. Da się to obejść, ale pierwszą moją reakcją było coś w stylu „WTF”. Dalej, hibernacja najwyraźniej nie działa i jeszcze nie wiem co z tym zrobić. W moim modelu nie ma touchpada Synaptica, więc pozostaje standardowy sterownik bez przewijania, chociaż gdzieś widziałem na to patche z 2006 roku. No i to, że Network Manager zapamiętuje hasła w GNOME Keyringu, który co start systemu prosi o hasło, żeby udostępnić hasła. Tłumaczenia też czasem trochę kuleją. Mam nadzieję, że wystarczy mi cierpliwości, żeby wszystkie napotkane błędy zgłaszać, w dyskusjach brać udział, a tłumaczenia poprawiać. Konto w Launchpadzie już założone.
Tak czy inaczej, jestem pod wrażeniem. Spodziewałem się całej masy problemów, a tu tylko kilka. Tak trzymać!
Życzenia noworoczne!
07 stycznia 2007, 18:56:59
Rok temu pisałem o noworocznych mrzonkach związanych z linuksami na biurkach. Co się zmieniło? Ano wiele. KDE będzie używało GStreamera i D-Bus, Macromedia wypuściła Adobe wypuściło betę Flasha, która zaczyna sensownie działać, a Ubuntu eksperymentuje z Upstartem zamiast SysVInit. Jeśli chodzi o Gimpa, to chociaż GEGL coś już potrafi, dla typowych użytkowników (i narzekających na niezgodność interfejsu z Photoshopem) jeszcze to nic nie znaczy. Na szczęście w kwestii DRM nic nie zmieniło się na gorsze, chociaż niektórzy kerneldeveloperzy próbują bronić GPL przez zaprzeczenie samej idei wolnego oprogramowania, wprowadzając do kernela DRM zabraniające używania modułów nie-GPL-owych. Najciekawsze, że w tym roku nie mam żadnych konkretnych zachcianek — wystarczy, że społeczność będzie dalej dążyć w tym samym kierunku.
[Tym samym oficjalnie rozpocząłem kolejny rok joggowania na poziomie 4 wpisów rocznie ;-)]
Upiór w Operze
10 września 2006, 00:23:55
Kolejny dzień, kolejny artykuł sfrustrowanego użytkownika Opery. Powoli przestaję to rozumieć. Opera to świetna przeglądarka, mająca mnóstwo zalet w stosunku do reszty, ale jakimś cudem, zamiast promować ją przez pokazywanie, jaka jest wspaniała, coraz częściej kopie się Firefoksa. Boli, że wśród „alternatywnych” alternatywnych przeglądarek jest bardziej popularny? Przecież im więcej użytkowników IE dowie się o tym, że co piąty kolega używa Firefoksa, tym więcej potencjalnych przyszłych użytkowników Opery — możliwe, że po otrząśnięciu się z szoku po zmianie przeglądarki na nie-dostarczaną-z-systemem-operacyjnym, będą bardziej skłonni do eksperymentów.
Na szczęście wszyscy z moich znajomych używających Opery ma ciekawsze zajęcia, niż szukanie wad u innych. Szkoda tylko, że paru krzykaczy psuje wizerunek społeczności.